wakacje.
się kończą.
całkiem szybko, jak zwykle na koniec zostało mi najwięcej rzeczy do zrealizowania, niby nie mam na nic czasu a przez ostatni tydzień praktycznie ciągle siedzę w domu. pieprzony paradoks.
czuję, że wpadłam do błędnego koła, ale jak mówi MB nie jest mi potrzebny konkretnie ktoś, tylko ktokolwiek. czasem mam wrażenie ,że oddałabym wszystko pierwszej osobie która podeszłaby do mnie i po prostu mnie przytuliła. ale to tylko wrażenie.
wczoraj Justyna podrzuciła mi ważny artykuł, mam wrażenie, że jest on cholernie prawdziwy i przeraża mnie to. są rzeczy o których wolałabym nie wiedzieć.
bo tak łatwiej.
a wiem, że mogę na Ciebie liczyć. nawet jak odwołuję spotkania pięć minut przed.
i need your protection.
i zbliża się 30, nie oznaczający w tym wypadku końca wakacji, tylko coś znacznie ważniejszego.
myśl. ę.
środa, 18 sierpnia 2010
sobota, 1 maja 2010
BimBamBom.
Wiele się zmieniło, długo nic nie pisałam, sądzę, że moje emocje przez jakiś moment nie potrzebowały ubierania ich w słowa i publikowania. Ale teraz znowu jest mi to potrzebne. Bo jest tak... tak dziwnie. Znowu. Tylko teraz chodzi o zupełnie inną kwestię, która wcześniej sprawiłaby, że skakałabym pod sufit. A teraz zwyczajnie się boję.
Poza tym, dzisiaj jest dzień, który będzie oficjalną cezurą początków rozpoczęcia przygotowań do wakacji, mam nadzieję, że dobrze mi to wyjdzie.
Poza tym, dzisiaj jest dzień, który będzie oficjalną cezurą początków rozpoczęcia przygotowań do wakacji, mam nadzieję, że dobrze mi to wyjdzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)